• Wpisów:33
  • Średnio co: 89 dni
  • Ostatni wpis:8 lata temu, 10:29
  • Licznik odwiedzin:5 141 / 3057 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Każdy chyba zna historię: "Czarnoksiężnik z krainy Oz"...
Niedawno wyszła książka, opisująca życie Złej Czarownicy z Zachodu... I co się okazało? Wszyscy jej nienawidzili, a tu taj wyszły prawdy na jaw:
jej własny ojciec wysłał Dorotę, żeby ją zabiła, wszyscy ją mieli w głębokim poważaniu, siostra ją wykorzystywała, matka i ojciec mieli ją za skaranie boskie, jej własny syn nie miał do niej szacunku. Jedna osoba, która ją na prawdę kochała, umarła dla niej... Ona zawsze wszystkim pomagała, a tak na prawdę nigdy nic nie dostawała w zamian, wręcz przeciwnie. Dlaczego? Bo była zielona... Umarła przez przypadek, a nie chciała źle... Oczekiwała tylko, że w końcu dadzą jej wszyscy święty spokój...
Teraz też zazwyczaj tak jest, ludzie są oceniani tylko po tym jak wyglądają i w co się ubierają... Masz buty z Nike jesteś ok, masz zwykłe adidasy, to już jesteś zły... Ludzi nie zmienisz, ale możesz zmienić siebie...
-------------
" - I tam zła Czarownica została przez bardzo długi czas.
- Czy już wyszła?
- Jeszcze nie."
- Gregory Maguire
 

 
Dobry wieczór...
Bajeczkę czas zacząć...
Bajka jest o kobiecie, która żyła ciągłą nadzieją na lepsze jutro... Co jej z tego przyszło? Tylko tyle, że wiele wycierpiała, słone łzy zrodziły się w potok płynący po jej sercu, neistety bez żadnych zielonych szczegółów wokół... Żyła, marzyła, miała nadzieję i wiarę, na to, że w końcu odnajdzie rodzinę, dom, szczęście, miłość... Pracowała, miała znajomych, wszystkim pomagała, za co oni mieli ją w głębokim poważaniu... Nie przejmowała się tym, ale jednak jak długo można żyć samotnie, bez czułości i wzroku drugiej osoby... Mężczyźni się nią bawili, wpadała w niewielki flirt, w który ona się angażowała, ale co to da jeżeli wychodzi to tylko z jednej strony... twierdziła, że nikt ją nie interesował, potrafiła powiedzieć nie, ale jednak jeżeli chodziło o miłość i na prawdę dobrą przyjaźń rzadko odmawiała... W końcu się wkurzyła i powiedziała dość... Wszyscy na nią spojrzeli jak na wariatkę, na co ona im rzekła: "Nie zamkniecie mnie w wariatkowie, o nie... Najpierw mnie będziecie musieli złapać..." uśmiechnęła się chytrze i zniknęła, nie widziano jej, martwiono się... A jednak zamartwiali się, oczywiście byli to nieliczni ludzie, ale jednak byli... Nie pokazywała się, chodziła własnymi ścieżkami, nie odnalazła niczego konkretnego, wróciła i została trójka ludzi, którzy na nią czekali: Przyjaciółka z przyjacielem i mężczyzna, przystojny i błagający ją, żeby uwierzyła w jego miłość... Dlaczego on się nią zainteresował? Nie wiedziała... Czyżby znalazła szczęście? Nie na długo... PO miesiącu szczęśliwego związku, wybuchła wojna domowa i zmiotła ich sobie z pola widzenia, nigdy więcej się nie zobaczyli... Próbowali się szukać, neistety zgubiło ich to, nie odnaleźli się, nawet listów nie dało się pisać... Kiedy już w końcu miało wszystko ucichnąć... Ona zmarła, postrzał w żebro i wykrwawienie się na śmierć... Tak wyglądało jej szczęście... Było, minęło... Śmierć nadeszła, chociaż prosiła o nią wcześniej...
MOTTO:
"Ciesz się szczęściem póki możesz, bo później i tak Ci je ktoś zabierze..."
Miłego wieczoru i snu bez koszmarów...
Bonne Nuit...
  • awatar zapomne: Nawet nie liczę na to, iż on COKOLWIEK zrozumie... Pogodziłam się z myślą, że tak już musi być, że to ja rozpaczam, a on żyje lekko i szczęście go nie opuszcza. Jedyne na co nie pozwolę, to na to, żeby myślał, że nic się nie stało i tak po prostu sobie pogadamy... Duma mi nie pozwala.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dlaczego wszystko zależy od wieku? Jak już ktoś się o nim dowie to masz przesrane od góry do dołu, bo stwierdza już na wstępie, że jesteś taki, śmaki i owaki...
  • awatar zapomne: Ajj wiem, że nie zapomnę o nim. Ciągle mam go w głowie, z tym, że to tylko ten "stary" Oskar. Kochany, zapatrzony we mnie i troskliwy chłopak. Ten nowy nigdy już nie będzie mi bliski niestety...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzień bez Ciebie:
Poranny buziak - Gorzka, czarna kawa
Śliczne śniadanie z Tobą w łóżku - szybka kanapka przed wyjściem
Uśmiech na twarzy w aucie - zirytowanie porannymi korkami
Miły poranek - zwykły dzionek, z oczekiwaniem na jego koniec
Lunch (z Tobą) - Praca
Praca... Praca... Praca...
Romantyczne kolacje - Nadgodziny w pracy
Nocne pieszczoty - bezsenne noce...
I tak non stop, kółeczko się zamyka... aż do weekendu, gdzie nie potrafię sobie znaleźć miejsca i ciągle patrzę na "słoneczny świat" znajdujący się za oknem...

Wróciłam...
Miłego wieczoru Wszystkim...
 

 
No i co z tego, że wróciłam, skoro i tak mnie tu nie będzie...
Jednak wyjazd się przedłużył do usłyszenia 31.08 albo 1.09... Miłej końcówki wakacji...
Kiedyś wrócę, odpoczywamy od problemów codziennych i tych ciut głupszych i gorszych...
Bajeczka będzie po przyjeździe, dłuższa i z lepszym morałem, może mi się uda...
Addio
Bouna Notte xD
Słodkich snów
  • awatar zapomne: Chyba żartujesz?! :) Właściwie nic się nie zmieniło od Twojego wyjazdu, wielu rzeczy zaczęłam się sama domyślać, ale nie wiadomo jaka jest prawda. Dalej tęsknię, czasem mniej, a czasem aż za bardzo. Życzę miłego wyjazdu i czekam na Twój powrót, Lily :*:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bajeczka ostatnia przed wyjazdem...
Żyła sobie dziewczynka, blondynka, szczupła i całkiem ładna... Wszyscy jej mówili, że pięknie maluje, nie potrafiła w to uwierzyć, jak była mała reagowała śmiechem, jak była duża, nie odzywała się. A oni wszyscy mieli rację, ona potrafiła namalować wszystko, nawet własne marzenia zilustrowała, nic jej to nie dało... Kochała malować, ale jednak interesowała się jeszcze podróżami. Jeździła po świecie i malowała co tylko napotkała, kwiatek, ulicę, człowieka, śmiech, radość, płacz. Wszystko. Niestety obrazy nie chciały się sprzedawać, rodzice umarli, nie miała od kogo pomocy. Nie chciała przestać malować, to było całe jej życie, ale później zaczął jej doskwierać głód. Nie miała nic. Tylko obrazy. No i zaczęła inną pracę. Skończyła studia, znalazła pracę i przestała malować. Nigdy do tamtego życia nie wróciła. Była panią bizneswomen i tyle. Malarstwo zniknęła z jej życia. Nie wiedzieć czemu, po prostu zapomniała? Możliwe, ale ona po prostu nie chciała, bała się, ze znowu zostanie bez niczego i nikogo.
MORAŁ: W dzisiejszym świecie i przy ludziach, nie można marzyć i spełniać marzeń, bo jak zaczniesz je spełniać, to później będziesz musiała przestać, bo nigdy do końca nie wygrasz...
  • awatar zapomne: Tydzień to długo, będzie mi brakowało Twoich pomocnych słów w komentarzach. Udanego pobytu w tym miejscu, które tak uwielbiasz ;)
  • awatar zapomne: Pewnie, że nie dam mu tej satysfakcji! ;) Jak do tej pory pomimo ciężkich momentów, nie ma szans żeby mnie złamać. O nieeee wyjeżdżaj :) Kiedy wracasz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jutro zatopię się w marzeniach i krajobrazie przede mną, będzie cudownie, bez myśli, bo tam nawet jak się myśli, to nie o tym co zawsze, nie o nim, o nich i o tamtych... Tam jest cudownie, rzeka, las, domek z drewna... Magiczne miejsce, które istnieje, istnieje na tym świecie i to w Polsce
 

 
Robię listę upodobań najbardziej dziwnego człowieka na świecie czyli mnie... Dziękuje za uwagę i zaczynamy...
Uwielbiam:
- kawę cappuccino, czarną, z mlekiem i w ogóle... niestety po niej mi się lepiej śpi...


- uwielbiam czytać książki... wszystkie rodzaje, tylko musi być ciekawa i z sensem...


- uwielbiam herbatę, oczywiście nie zwykłą, tylko wszystkie smaki, uwielbiam eksperymentować ze smakami... i dodawać szczypty swoich ekstraktów



- jestem czekoladocholiczką, która potrafi zjeść dwie tabliczki czekolady w ciągu 5 min.



- pisze, tworze, robię zdjęcia i to nie takie normalne, tylko jakieś śmieszne ujęcia, lub w ogóle bez sensu, a pisze, bo lubię, choć nie umiem xD



- Marzenia, tylko w nich żyję, odkąd skończyłam tyle lat ile skończyłam i co mi to daje? To, że żyje w innym świecie i czasami potrafi mi odwalić...


- już jedno z ostatnich, kolekcjonuje kapelusze, stwierdzam, że lepiej w nich wyglądam, jak to moja babcia mówi: "Nie widać Cię spod nich" xD Uwielbiam duże ronda


- biżuteria, ah... tak... lubię ją sama tworzyć, bo taka normalna zwykła i w ogóle wydaje mi się pusta i zawsze muszę w niej mieć coś swojego, żeby ją ubrać


- kocham muzykę, potrafię cały dzień chodzić w słuchawkach i ich nie zdejmować (dopóki się nie wyczerpią bateria w telefonie albo MP3) xD



Ostatnie stwierdzenie tej notki: jak widać sam fakt, że ją dodałam już porównuje mnie do ludzi niespełna rozumu (to jest dla meni komplement) i tak, nienawidzę swojego życia, ale z drugiej strony go kocham, dlaczego? Bo nie zamieniła bym go na żadne inne
 

 
Tak, tak, tak... jestem pojebana... i żyje w swoim własnym świecie... I co z tego, że nie potrafię tutaj?! Nic... Jedno wielkie nic...

 

 
Dlaczego już mi się nie chce? Nie chce mi się nic... wszystko odeszło, myśli za dużo... nie są one... eh... nawet nie wiem do jakiej grupy ich zaliczyć... I co z tego, że myślę? Tylko mi się mózg przegrzewa i mam idiotyczne myśli... Może jednak zastanowić się nad jedną, a nóż mieć nadzieję, ze akurat ona się uda... Tak... jasne... jak zawsze... Dupa, będzie, a nie coś udanego... Dobra, nie ważne, wszystko już jest nie ważne... całe życie jest jednym wielkim kłamstwem i niczym... no dobra, ale na razie żyjmy dalej i pozostańmy w tym niczym... i bądźmy nikim... tak jak wszyscy tego chcą Bo przecież o to chodzi... żyć i robić wszystkim tym na złość
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Sterta rozrzuconych byle jak przedmiotów stanowi najpiękniejszy porządek świata - Heraklit


  • awatar zapomne: Do tego kolegi nic nie czuje, wczoraj po prostu chciałam przez chwilę poczuć się tak, jakbym znowu była przy Oskarze. Wiem, że nie wrócimy do siebie, bo zapomniał o mnie. Mam wrażenie, że mój telefon do niego tylko podbudowałby jego ego i na tym by się skończyło. Trochę obserwuję jego życie (np poprzez portale społecznościowe) i widzę, że wszystko się dalej u niego kręci. Rozwija swoją karierę, chodzi na imprezy, rozwija się pod każdym względem. Nie obchodzę go.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Żeby znalazł się kiedyś ktoś, kto by bez zastanowienia i tak po prostu przytulił, bez żadnych żądań, bez niczego...
- Tak, znajdzie się taki ktoś... ale będzie to mój misiek z dzieciństwa...
 

 
Tak, jestem bardzo zepsuta, a wiesz przez co? Przez świat, to on mnie zmienił i stałam się zwierzęciem, czekającym, aż kolejny dzień się skończy i nastanie noc... Czekam aż to oni przestaną mnie gonić i polować na mnie, a ja zacznę swój łów... Na razie czekam, aż skończy się to wszystko, siedzę, ukryta, nie mogąc wyjść, bo dzień nie potrafi się skończyć, a oni nie przestają na mnie polować...
  • awatar zapomne: Zadzwonię. Jestem pewna, że niedługo nie dam rady i po prostu z chęci usłyszenia jego głosu itd., wybiorę ten numer do niego. Wtedy wszystko się okaże, choć doskonale wiem co usłyszę. No, ale nic, tacy są faceci - szybko im przechodzi "miłość" i zapominają ;) A co do Twojego wpisu, to od zawsze uważałam, ze ludzie z natury są dobrzy, ale zasady rządzące światem ich zmieniają. Każdy jest równie emocjonalny, współczujący i uczuciowy, ale niestety życie zmusza do bycia dupkiem, albo suką. Niestety.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tam, kiedyś siedział ktoś, bardzo znany i bardzo lubiany, teraz odszedł w niepamięć, zniknął z naszej podświadomości...
 

 
Ciemnoszary "zachód słońca"...
Czas na kolejną bajeczkę...
Żyła sobie kobieta... tak ona też kiedyś była malutką dziewczynką, kochaną i przytulaną przez każdego... Niestety kiedyś wypadło jej to z kieszeni i zgubiła to swoje szczęście, już nikt nie chciał jej dotknąć, wszyscy ją mijali jak powietrze, nie zwracali uwagi, wystarczyło aby zobaczyła szczęśliwych ludzi, a humor jej się poprawiał, niestety niekiedy już tylko samo patrzenie nie wystarcza... Niestety zgubiła karty na przytulanie, całowanie i najważniejszą na szczęście... Nie dało się ich już kupić, takich nie sprzedają w sklepach, a dobre wróżki zabrały wszystkie i schowały tak głęboko pod ziemię, że nawet kret nie potrafi się do nich dobrać... Niestety wróżki też zniknęły i kobieta nie potrafiła ich znaleźć, zgubiła swoje szczęście, które po prostu jej wypadło z kieszeni... Wróżek szukała do końca życia, niestety po drodze spotkała Śmierć i już wiedziała, że to koniec, zwyczajny koniec bajeczki...
MORAŁ:
Pamiętajcie aby zamykać kieszenie i załatać w nich dziury, bo nawet nie wiadomo kiedy szczęście nam z nich wyleci i później go już nie będziemy mogli znaleźć...
Słodkiego wieczoru
  • awatar zapomne: Twoim zdaniem lepiej by było gdybym się z nim skontaktowała przed październikiem?
  • awatar zapomne: Tak, tylko najpierw musiałabym doprowadzić do tego żeby taka "poważna rozmowa" w ogóle się odbyła... A ja ciągle mam przeczucie, że jemu już to wszystko wisi, przeszło mu po prostu to uczucie do mnie. Co z tego, że prawie rok jak katarynka powtarzał, że mnie kocha, co z tego, że się tak bardzo starał, jak teraz to nie ma już znaczenia. Nie wiem, odkochał się, albo nigdy nie kochał i bęc, nie istnieję już dla niego. I wiem - żeby się dowiedzieć jak jest naprawdę powinnam zadzwonić, ale sam fakt, że on od tak długiego czasu milczy daje mi odpowiedź. To absolutny koniec z jego strony.
  • awatar zapomne: Rozsądek każe mi go olać. Serce przypomina o tym, że ciągle coś do niego czuję i będzie mi na nim zależało. Każdy mi to mówił, że zasługuję na coś lepszego niż to co on mi dawał. Na tym to chyba polega, nie wiadomo po co i dlaczego, ale coś mnie popycha w jego stronę. Myślę, że to przez poczucie winy, że to ja go tak "zepsułam". Żałuję, że przez pierwsze miesiące znajomości traktowałam go jak zabawkę i jednocześnie strasznie raniłam, bo wtedy był wspaniały. Niesamowicie się starał, robił wszystko dla mnie i jednocześnie tyle razy przeze mnie płakał. W końcu coś w nim pękło i zamienił się w dupka, a ja wtedy zrozumiałam, że go kocham. Wiem, strasznie zagmatwana historia, sama się w tym już dawno pogubiłam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
- Przezwyciężę się i dam mu w twarz...

Paręnaście godzin później...

- Jednak mi się nie udało...

  • awatar zapomne: Chciałabym żeby coś takiego kiedyś mu się przyśniło :) Podoba mi się to, jak coraz lepiej czuję się każdego dnia, nie jest mi tak ciężko jak parę tygodni temu. Jednocześnie wiem co może zburzyć ten stan - wiadomość, że on się z kimś spotyka. Nigdy nie będzie mi to obojętne niestety...
  • awatar Nkfn: Gdybym miała możliwośc.. to bym pojechała do niego. i wtedy dostanie ode mnie po pysku, za te wypłakane noce, i za ten związek w którym mnie 2 lata okłamywał..
  • awatar Nia.: dobry tekst. !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
I co z tego, że on wie, że istnieje, szansa na to, że się odezwie wynosi 1% na 100% jak nie mniej...
 

 
Mknąć przez życie, na małym rowerku, z uśmiechem na ustach, wszystkich omijać, w mgle widzieć wszystko dokładnie wokół i jechać dalej, nie patrzeć do tyłu, na innych, tylko na swój mały rowerek i drogę przed sobą...
 

 
jesteśmy piratami własnego losu... Grabimy, zdobywamy, pożyczamy, oddajemy, zabijamy, nas zabijają... i tak ciągle... nikt już nie ma z nimi nic wspólnego, a jednak wychodząc z domu, wypływamy na morze, które stawia nam warunki, morzem jest życiem i tłum ludzi... To ich zasad musimy się trzymać i ich pogody... Mamy swoją załogę, w której niekiedy jesteśmy sami (malutka szalupa i tyle), albo mamy wielki statek, pełny śmiechu, gwaru i zabaw... Dobijamy do portu i wtedy zaczyna się walka o przetrwanie, o kawałek chleba, o butelkę rumu... Wszystko po trochu i można siebie do nich porównać, my też przecież prowadzimy barbarzyńskie życie, może nie zabijamy w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale od środka, wyniszczać też się da... Mamy mapę, która nie jest jasna i za każdym razem jak ją obrócisz to wychodzi co innego, inna droga, inny skarb.. i tak w kółko...
 

 
Facet nie zwraca na Ciebie uwagi, jesteś jego przyjaciółką, kiedy zostaje sam, uświadamia sobie, że istnieje taki ktoś jak Ty... zaczyna z Tobą być, jesteś wspaniałą kobietą tylko dlatego, że nie wskoczyłaś mu do łóżka jak inne... Nie potrafi Cię "prawdziwe" dotknąć, musisz znosić wszystko, tylko dlatego, że od dawna go kochasz, a dla niego zawsze byłaś przyjaciółką od serca, zawsze byłaś koło niego, pomagałaś, a on teraz spłaca tylko dług wdzięczności... Jesteś jak jego siostra, co jest jeszcze gorsze od nienawiści...
 

 
Dobry wieczór!
Dzisiaj będzie bajeczka <ziewnęła> o człowieku, który przez całe życie spał... Nie potrafił się obudzić, a nawet jak otworzył oczy, to nie widział co się wokół niego dzieje, był w zamyśleniu, fruwał w przestworzach, ni potrafił znaleźć wyjścia, błądził, przeżywał radość, smutek, rozkosze, tam było jego życie, upadki, wzloty, kolejny rok, miesiąc, dzień... U niego inaczej kręciło się życie, życie w spaniu, we mgle, ciągła szarówka, ulotni ludzie, znajomości, spojrzenia... Nikt nie wiedział co się z nim dzieje, aż pewnego dnia się obudził, zachłysnął głęboko powietrzem i uśmiechnął się... Kiedy się obudził, zniknęli wszyscy, którzy na to czekali, po prostu już ich nie było, został sam i przeraziła go szara rzeczywistość świata, w którym się znalazł, tak bardzo, że znowu chciał zasnąć...
 

 
Polecam wszystkim damom, kobietom, dziewczynom i w ogóle całej płci żeńskiej, aby przeczytały książeczkę: "Kobiety są cudowne, faceci są do kitu"... Tak wygląda okładka...
Mężczyznom też radze to przeczytać, chociaż raczej nie zauważę niczego innego jak oburzenie i wściekłość na ich twarzach
  • awatar KuraKunia: Koniecznie muszę ją znaleźć.
  • awatar zapomne: Nigdy nie byłam u niego w domu, ponieważ spotykaliśmy się w jego mieszkaniu(Nie chciałam jechać tam, ze względu na jego siostrę, której ze wzajemnością nie lubię, poza tym on naciskał żeby w końcu 'sformalizować' to wszystko i poznać ze sobą naszych rodziców, a ja wtedy tego nie chciałam). Także odpada niezapowiedziana wizyta u niego, bo teraz mieszkanie stoi puste. Czyli najlepiej jest najpierw napisać, a później zadzwonić? Wybadać sytuacje, tak? Od razu napisać o spotkaniu?
  • awatar zapomne: Wydaję mi się, że z smsem może być problem. On sobie po prostu odpisze, że nie może bo: pracuje, wyjechał, jest zajęty w tym miesiącu itd itp, choć i tak wiem, że jest teraz w domu. I co wtedy zrobić jak tak mi odpisze? Muszę się zdecydować - albo zapominam, koniec kropka, albo próbuję to wszystko reanimować. Ciągle nad tym myślę co wybrać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wypłynąć jak statek na morzu, być wolnym, nie patrzeć w tył, tylko skręcać, uważnie patrzeć przed siebie, dopłynąć, odkryć, zdobyć, zrabować... Takie mieć życie, pełne rumu, wolności i walki... Moje fregaty...
 

 
"Nic nie powiedział, spojrzał na mnie tylko z nieukrywanym obrzydzeniem i poszedł dalej..."
  • awatar zapomne: Dziękuje za te komentarze, BARDZO mi pomagają :) Czytam co piszesz i zawsze później czuję się o wiele lepiej. Dzięki. Znajdę czas, może jeszcze w tym tygodniu, bo lepiej jak najszybciej i na spokojnie zadzwonię. Zobaczymy co z tego będzie, ale masz racje, że nie da się żyć w tej niezrozumiałej niepewności. Pozdrawiam :)
  • awatar zapomne: Wiem. Niedługo się zbiorę w sobie i zadzwonię. Obiecuję, tylko muszę dokładnie przemyśleć co powiedzieć itd. Strasznie mnie to stresuje, nawet nie wiem co odpowiedzieć jak usłyszę coś przykrego albo dobitne 'weź się odczep'.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W moim słowniku nie istnieje takie coś jak: rodzina, miłość, szczęście, bezinteresowność i sprawiedliwość...
Chyba muszę się jutro wybrać do księgarni po nowszy słownik
 

 
Stanąć na podeście,
Spojrzeć na ludzi wokół siebie,
Zaśmiać im się w twarz,
Strzelić sobie w łeb
I powiedzieć: Ciao...
  • awatar KuraKunia: Często mam na to ochotę.
  • awatar Nkfn: Czasami bym chciała właśnie tak zrobić.. _____________ Odnośnie Twojego komentarza.. Ja swojej miłości już nigdy nie zobaczę..
  • awatar zapomne: Naprawdę chciałabym z nim porozmawiać, ale chyba jestem zbyt dumna żeby znowu do niego zadzwonić. On jest obojętny, kiedyś tylko on dzwonił i pisał, ja nigdy się nie narzucałam. Poza tym, jesteśmy na jednym roku na studiach, jego siostra jest rok wyżej, nie chcę się skompromitować (choć i tak to już wygląda nieciekawie) i wyjść na zdesperowaną. Te powody są może głupie, dziecinne, ale boję się po prostu bycia odrzuconą. Zdaję mi się, że jemu przestało zależeć na mnie, zapomniał o tych 8 miesiącach. Nie wiem co zrobić...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ja Cię kocham, a Ty śpisz, nie patrząc na mnie, mijając na ulicy, nie wiedząc kim jestem... Po prostu idziesz przed siebie tonąc w swoich myślach, a ja podążam za Tobą wzrokiem tonąc w marzeniach...

 

 
Jak można normalnie funkcjonować na tym świecie, wszystkich ma się dość, najchętniej by się zasnęło, zatopiło w marzeniach i tyle... Malo koncentracji, senność i życie przy okazji... Nie da się tak, jeszcze tyle czekać, żeby móc zapomnieć o wszystkim, nie myśleć o tych, których mało interesujesz... Bękarcie dziecię wymiata, nie wiem czy się cieszyć, czy płakać... Muszę po prostu zacząć żyć, ale jak żyć w znienawidzonym mieście, domu i znienawidzonymi ludźmi? Jak?
 

 
Tratatatam... Krowa to piękny ptak, który ma takie fajniutkie, malutkie skrzydełka doczepione klejem do d u p y... i sobie lata, ptaszki przy niej wymiękają... Rozmaczają się w deszczu, a ona nie, nawet jak w nią piorun trzaśnie, to i tak trzyma się słitaśnie Kolekcjonuje chmurki, których ma ogrom... i nie wie jak z powrotem wrócić na ziemię xD
Przepraszam za ten bezsensowny wierszyk
 

 
Był sobie człowiek, którego nikt nie lubił. Chodził po tym świecie i nie wiedział co robić. Gdziekolwiek się pokazał wszyscy się z niego śmiali, albo wytykali go palcami. Nie potrafił zrozumieć dlaczego. Nie wyglądał dziwnie, był nad wyraz normalny. Nie był piękny ani brzydki, taki normalny człowiek na ziemi. Jednak nikt go nie lubił, dzieci na ulicy pokazywały mu język. Nie musiał się nawet przedstawiać i tak wiedzieli kim jest. Okazało się, że to wszystko wina rodziny. Każdy robi w życiu parę błędów i każdy z innej rodziny pochodzi. Niestety o jego błędach i jego życiu wiedzieli wszyscy. Jak to możliwe? Plotki szybko się rozchodzą. Nie miał życia, gdziekolwiek by nie pojechał i tak wiedzieli kim jest. Nie miał pracy, bo wszyscy go mieli za nieudacznika. Dlaczego? Bo był bękarcim synem, jego matka urodziła go, bo chciała. Znalazła mu ojczyma, który miał go głęboko w poważaniu i tak sobie żył. Miał brata i siostrę, kochane dzieciaczki, on był iny, dziwny i nietypowy dla nich. Nie chcieli go, wykorzystywali, na każdym kroku mówili jaki to on niemrawy.
Żył, umarł i nigdy nie miał przyjaciół, nawet w drugim życiu nie istniał dla nikogo. Nigdy nie poczuł jak to jest być człowiekiem.
Morał z tej bajki jest taki: NA TYM ŚWIECIE WAŻNE JEST Z JAKIEJ RODZINY POCHODZISZ I KIM JESTEŚ, BO WTEDY BĘDĄ MIELI POWÓD ŻEBY SKOPAĆ CI D U P Ę.
 

 
#Muzyka
Ostatnio mam manie słuchania polskiego rapu... Z gothyckiego metalu i rocku przerzucić się na to? Ale ja jestem dziwna i tyle...
Parę świetnych piosenek, poprawiają humor, na najcięższego doła nie przebije, ale zawsze można spróbować...
Do tego parę ciekawych piosenek, innego brzmienia, lub podobnego
Na razie Wam musi tyle wystarczyć...
Ciao
  • awatar zapomne: Przesłuchałam Tes i bardzo pozytywnie nastraja. Ostatnio tęsknota jakoś ulatuje mi z umysłu :) Coś za szybko na takie zmiany u mnie, więc pewnie potrwa to chwilę, ale cieszę się póki jest dobrze. Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No i południe przeszło, słońce dalej grzeje i jest strasznie gorąco...
Film:"Uczeń czarnoksiężnika" zmiata wszystkich na ziemie... W tym filmie jest jedna piosenka i nie potrzeba więcej... Fabuła genialna, za takie efekty specjalne można się powiesić, a aktorzy to już w ogóle tonę... Gorąco polecam i życzę chłodniejszego wieczoru
Dzisiejsze motto: ZIMNY PRYSZNIC RULEZ!!!
Ciao
 

 
Dzień dobry wszystkim
Witam serdecznie...
opowiem Wam bajeczkę na dobranoc, jak kot palił fajkę, która mu zgasła, a tym kotem okazał się mój kuzyn, którego imienia nie będę przytaczała... Fajka mu zgasła i bardzo się rozgniewał, nie chciał już opowiadać bajek, dzieci były zawiedzione, płakały, a on był wściekły, szukał winowajcy. Szukał miesiące i lata, aż w końcu go znalazł. Kto ośmieszył się zgasić kochanemu kotu fajkę? Wiatr. Kiedy rozeszła się wieść, wszyscy się śmiali, ale kotu nie było do śmiechu, był wściekły nadal, chociaż co można zrobić wiatrowi, nic. Ale on uważał, ze jednak coś. Dlatego gonił ten wiatr, tak długo aż sam siebie nie zgubił po drodze i przy okazji drogę powrotną... I jak morał tej bajki: NIE WIERZCIE KOTU, KTÓRY PALI FAJKĘ!
Dobranoc wszystkim, niech Wam się nie przyśnią koszmary
Buona Notte
  • awatar zapomne: Dziękuję za komentarz, takie słowa naprawdę mi pomagają. Bardzo chcę wyjść z tego stanu i pomimo, że jest ciężko to muszę coś zrobić. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)
  • awatar Gość: Witamy :)
  • awatar miodowa.: witaj! hehe i do bra nock :}
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›